Zapewne każda początkująca włosomaniaczka słyszała kiedyś takie komiczne określenie “równowaga PEH”. dzisiejszy post nie wniesie nic nowego do świata włosomaniaczek, ale zdecydowałam się na taki temat ze względu na to, że dla wielu z nas pojęcie równowagi PEH jest totalnie obce lub niezrozumiałe.

 

Kilka tygodni temu miałam ogromny problem, aby utrzymać tę równowagę. Nakładałam masę emolientów lub produktów emolientowo – humektantowych. Ciągle miałam wrażenie, że moje włosy są cudowne przez jeden dzień. Kolejnego dnia były suche, szorstkie, jakb “wypiły” całe nawilżacze.  Zanim załapałam, że ZAPOMNIAŁAM o proteinach, robiłam wiele eksperymentów, wszystkie na emolientach.

Czym właściwie jest ta równowaga PEH? To jest klucz do pięknych i zdrowych włosów, czyli proteiny-emolienty-humektanty. Bez niego ani rusz. Po prostu, musisz mauczyć się równowagi PEH którą lubią nasze włosy – nie ma złotej reguły. Jeżeli to olejesz – nici z lśniących i pięknych włosów. Dlatego to jest, aż tak ważne. Zapraszam. 🙂

1. Proteiny
Proteiny to budulec naszych włosów. A przede wszystkim – odbudowuje zniszczenia. Najczęściej są to proteiny jedwabiu, mleka, keratyny, elastyny. Jeden włos lubi proteiny mleczne, inny warzywek, itd. Najlepiej przetestować kilka rodzajów protein i obserwować kondycję włosa. Tylko nie za dużo na raz – przeproteinowanie nie jest fajne.

 

Jak rozpoznać proteiny w składzie?
Szukajmy pod: Silk Protein, Hydrolyzed Silk, (Hydrolyzed) Wheat Protein, Whey Protein, Collagen, (Hydrolyzed) Elastin, (Hydrolyzed) Milk Protein, (Hydrolyzed) Casein, Hydrolyzed Keratin, Arginine, L-Cysteine, Glutamic Acid, Lysine, Glycine.

 

 

Jak często używać?
To już indywidualna sprawa, najlepiej raz na dwa tygodnie, choć trzeba to dostosować pod swoje włosy. Moje np. Kochają proteiny, a mam środnioporowce, więc nakładam je nawet 2x w tygodniu.
Kiedy brakuje ci protein…włosy są słabe, zniszczone i czasem ciągną się, jak guma.
Kiedy za dużo protein…włosy wyglądają na spuszone, na natapirowane i sztywne.

 

 

2. Emolienty
Mają za zadanie natłuszczać i odżywiać. Głównie to oleje i masła. Oleje zapewniają włosom natłuszczenie oraz blask, a także zapobiegają przed uszkodzeniami i puszeniem się włosów. Uwaga: oleje same w sobie nie nawilżają, ale dociążają włosy.

 

Jak rozpoznać emolienty w składzie?
Szukajmy pod: Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil (ze słodkich migdałów), Olea Europea Fruit Oil (oliwa z oliwek), Grape Seed Oil (olej z pestek winogron), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Simmondsia Chinesis Seed Oil (olej jojoba), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Butospermum Parkii Butter (masło Shea), Lanolin (lanolina), itp. z końcówką Oil (olej) lub Butter (masło). Wyjątek: mineral oil.

 

Jak często używać?
Przy każdym myciu. Z emolientami trudno przesadzić.

 

Kiedy brakuje włosom emolientów… włosy wyglądają na zniszczone, suche, napuszone.
Kiedy dostały za dużo emolientów… włosy są przyklapnięte oraz tłuste.

 

 

3. Humektanty
Inaczej nawilżacze. Aby humektanty mogły dobrze spełniać swoje zadanie dobrze jest używanie ich razem z emolientami (E – na końcu). Doskonałym humektantem, który znajdziemy w każdym domu jest miód, ale nie u każdego się sprawdza.

 

 

Jak rozpoznać humektanty w składzie?
Szukajmy pod: Gliceryna (Glycerin), Sorbitol, mocznik (Urea), sok/ekstrakt z aloesu (Aloe Barbadensis Leaf Juice/Extract).

 

Jak często używać?
W porze zimowej radziłabym co 3-4 mycia, w porze wiosennej/letniej na spokojnie, co 2 mycie będzie okej. 🙂

 

Kiedy brak humektantów… włosy słabe, suche, bez nawilżenia.
Kiedy za dużo humektantów… włosy są niezdefiniowane, bardzo sianowate, niemiłe w dotyku.