Hej! Po długim czasie wracam do was 🙂 Mam dzisiaj dla was recenzję trzech z czterech kosmetyków marki AUBE. Skusiłam się na test tych kosmetyków ponieważ w ich składzie znajduje się osławiony przez nich kolagen. Czy faktycznie te kosmetyki są warte uwagi? Zapraszam do lektury.

 

Kosmetyki AUBE, wykorzystując najnowsze rozwiązania w dziedzinie biotechnologii, pomagają skórze zachować jędrność i elastyczność. AUBE to synergia wyselekcjonowanych substancji czynnych pochodzenia roślinnego z najnowszymi technologiami, tworząc kosmetyki pielęgnacyjne na miarę XXI wieku.

 

Wszystkie kobiety pragną mieć zdrową i piękną cerę. Niestety organizm już dość wcześnie, bo po 25 roku życia, zaczyna tracić zdolność do wytwarzania kolagenu, co odbija się negatywnie na wyglądzie skóry. Efektem obniżenia jego poziomu są pierwsze delikatne zmarszczki, utrata właściwego owalu twarzy i problemy z dostatecznym nawilżeniem. Kosmetyki AUBE wspomagają kobiety w walce z przeciwnościami losu dedykując im dwie serie kosmetyków: niebieską Synthesis i bordową Renaissance.

 

Linia Procollagen+ Synthesis, to inteligentna pielęgnacja dla kobiet o intensywnym nawilżająco-regenerującym działaniu. Podstawę serii stanowi kompleks ProCollagen+, będący połączeniem właściwości naturalnych molekuł HRGP i oligosacharydów z kwiatów nieśmiertelnika. Substancja ta ma zdolność do stymulowania syntezy kolagenu, zwanego filarem młodości skóry. Łącząc w sobie unikalne właściwości tych dwóch składników, stanowi skuteczne rozwiązanie w walce z upływającym czasem.

 

IMG_7928

Jak wiecie, nie mam jeszcze 25 lat. Wiecie też, że dopiero co urodziłam dziecko, więc moja skóra potrzebuje wsparcia w walce z rozstępami. A jak powstają rozstępy i jak z nimi walczyć? Rozstępy powstają w wyniku rozchodzenia się włókien występujących w skórze właściwej.  Włókna te to kolagen i elastyna. Prawidłowo zbudowane włókna kolagenowe wykazują niesamowitą wytrzymałość na rozciąganie. Trzeba użyć obciążenia o wadze 10 kg, aby zniszczyć włókno kolagenowe o średnicy 1 mm. Jednak niekiedy fitoblasty, czyli komórki odpowiedzialne za odpowiednią budowę kolagenu, tworzą włókna o mniejszej odporności na rozciąganie. I tak powstają rozstępy. I tu zapaliła mi się lampka nad głową. Krem stymuluje produkcję kolagenu, więc czemu by nie spróbować? I chociaż wszystkie produkty były do twarzy ja użyłam je… na brzuch, uda i pośladki.

 

IMG_7945 IMG_7939

Krem na dzień ma najpiękniejsze opakowanie. Używałam go tak jak kazał producent – w dzień. Krem jest „suchszy” od kremu na noc, szybko się wchłania, jest go naprawdę sporo. Używałam go codziennie nawet po kilka razy i nie zużyłam nawet pół opakowania. Pachnie niestety brzydko, ale czego się nie robi dla pozbycia się rozstępów 🙂

 

Aqua (Water), Glyceryl Stearate, Glyceryl Stearate Citrate, Urea, Isoamyl Cocoate, Propylene Glycol, Octocrylene, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Dicaprylyl Ether, Glycerin, Cetyl Alcohol, Stearic Acid, Sodium Lactate, Squalane, Ethylhexyl Salicylate, Caprylic/Capric Triglyceride, Helichrysum Stoechas Extract, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Hydrolyzed Soybean Fiber, Borago O_cinalis Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Tocopheryl Acetate, Phenoxyethanol, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cyclopentasiloxane, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Cera Alba, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Allantoin, Cyclohexasiloxane, Dimethicone, Butylene Glycol, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Sodium Hyaluronate, Hydroxypropyl Bispalmitamide MEA, Polyacrylamide, C13-14 Isoparan, Laureth-7, Parfum (Fragrance), Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA.

Skład jest baaaaardzo długi, a w kosmetyce jak wiadomo im dłużej tym gorzej 🙁 Na drugim miejscu tłusty emolient, po którym mogą powstać zaskórniki, trzeci sładnik ułatwia powstanie emulsji, czwarty mocznik i piąty kolejny emolient tym razem o niskiej lepkości.

 

Krem na noc, ma opakowanie jak każdy inny fluid, tylko że wykonane jest z naprawdę tandetnego plastiku. Gdy wzięłam pierwszy raz opakaowanie do ręki myślałam, że zaraz się rozleci. Plus za wygodną pompkę! Jest o wiele tłustszy od kremu na dzień i słabiej pachnie, bardzo dobrze się rozprowadza. Kremu używałam na te same partie ciała i ten produkt już mi się skończył chociaż stosowałam go tylko raz dziennie i nie każdego dnia.

Skład: Aqua (Water), Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Argania Spinosa Kernel Oil, Urea, Dicaprylyl Ether, Propylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Isoamyl Cocoate, Glyceryl Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate Citrate, Cera Alba, Dimethicone, Helichrysum Stoechas Extract, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Hydrolyzed Soybean Fiber, Phenoxyethanol, Cyclopentasiloxane, Sodium Hyaluronate, Cyclohexasiloxane, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Parfum (Fragrance), Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, BHA.

Widzicie skład? Woda, Gliceryna, masło shea, olej arganowy i mocznik na pierwszych 5 miejscach. Ładny, łatwy skład. Żadnych podejrzanych składników. Po analizie składu użyłabym tego jako odżywki do włosów. :)Widzicie skład? Woda, Gliceryna, masło shea, olej arganowy i mocznik na pierwszych 5 miejscach. Ładny, łatwy skład. Żadnych podejrzanych składników. Po analizie składu użyłabym tego jako odżywki do włosów. 🙂

 

Krem pod oczy jak wiadomo, jest trochę słabszy od typowego kremu aby nie podrażniać delikatnej skóry wokół oczu. dlatego też tego kremu nakładałam, więcej niż przeciętna Kowalska nałożyłaby pod oczy. Owszem, pod oczy użyłam go kilka razy, ale to za mało by zauważyć różnicę. Natomiast na nogach widać rezultaty. Pachnie słabo, na całe szczęście, jest tłusty, bardzo wydajny.

Aqua (Water), Cetyl Alcohol, Argania Spinosa Kernel Oil, Propylene Glycol, Glyceryl Stearate, Urea, Glyceryl Stearate Citrate, Glycerin, Borago Officinalis Seed Oil, Betaine, Caprylic/ Capric Triglyceride, Stearic Acid, Isoamyl Cocate, Phenoxyethanol, Hydrolyzed Soybean Fiber, Saccharomuces Carevisiae Extract, Rhodiola Rosea Root Extract, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Sodium Lactate, Echinacea Angustifolia Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Cera Alba, Tocopherol, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Solube Collagen, Retinyl Palmitate, Allantoin, Helichrysum Stoechas Extract, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, PPG-11 Stearyl Ether, Xanthan Gum, Ethylhexylglycerin, Disodium EDT.

Szkoda, że ten kolagen i alantoina tak daleko 🙁

 

Krem w „strzykawce” dałam mamie gdyż ma na celu wypełnić zmarszczki. Używała go codziennie uważa że faktycznie zmarszczki się zmniejszyły, są mniej widoczne. Nie pachnie, konsystencja kremu jest „ok”, trochę  jak silikonowa baza, łatwo się go aplikuje, fajnie się rozprowadza, ale za długo wchłania. Moja mama nie lubi czuć za długo czegokolwiek na twarzy. Na pytanie czy kupiłaby ponownie odpowiada tak 🙂 Przyznaję, że opakowanie ma świetne. Wygląda jak wielka strzykawka, a mamy tu nic innego jak tubkę zakończoną wygodnym aplikatorem. Robi wrażenie, prawda? W składzie fillera znajdziemy takie substancje, jak : wyciąg z lawendy, kompleks ProCollagen+, włókna sojowe, silikony itp.

Dimethicone, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Butylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Cyclotetrasiloxane, Hydroxypropyl Bispalmitamide MEA, Caprylic/Capric Triglyceride, Lavandula Stoechas Extract, Hydrolyzed Soybean Fiber, Helichrysum Stoechas Extract, 1,2-Hexanediol, Aqua (Water), Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.

 

Jak używałam produktów?

Mam na ich aplikację dwa sposoby. Pod prysznicem robiłam peeling, a następnie polewałam rozstępy zimną i ciepłą wodą, szorowałam ręcznikiem i wmasowywałam krem na noc. Rano, masowałam skórę kremem przez kilka minut. W wannie masowałam rozstępy masażerem, robiłam peeling i od razu po wyjściu wmasowywałam lub wklepywałam krem.

 

Aby ten moment, który mam tylko dla siebie był po całym dniu jeszcze przyjemniejszy, fundowałam sobie małą aromaterapię z najnowszymi woskami yankee candle z kolekcji fall in love, które otrzymałam od firmy Candleonline W skład nowej kolekcji wchodzą cztery zapachy: Warm cashmere, Autumn glow, Mulberry & fig delight i Vibrant saffon. Moim ulubionym okazał się Mulberry & fig. Pachnie niesamowicie owocowo, słodko-kwaśno, aż mi cieknie ślinka. Pomieszczenie pachnie jakby ktoś właśnie jadł figi, które uwielbiam! Chyba skuszę się na zakup tej świecy. Kolejnym faworytem został warm cashmere, który mi pachnie najpyszniejszymi lodami waniliowymi. Na trzecim  miejscu jest autumn glow, który moim zdaniem pachnie jakimś kwiatem. Zapach będzie mi towarzyszył przy wieczorach z książką, jest wspaniały. W ostatnim zapachu, vibrant saffon wyczuwm cynamon, nie wiem czemu. Zapach najmniej mi się podoba, ale i tak będę go używać, bo moja mama jest nim oczarowana. Najnowsza kolekcja przypadła mi do gustu, jestem naprawdę pozytywne zaskoczona zapachami, jakie yankee candle nam w tym roku przedstawiło.

A wy? Często organizujecie sobie takie wieczory dla siebie? Użyłybyście tych kosmetyków i wosków co ja? A może macie swoje sprawdzone sposoby na miły wieczór tylko dla siebie? Czekam na wasze propozycje! 🙂

20986427_1438477536239274_1614692949_n