Zdrowe, gęste i błyszczące włosy robią wrażenie na wszystkich. Kobiety marzą o pięknej tafli i są w stanie zrobić wiele by upodobnić się do długowłosych piękności z reklam telewizyjnych. Jak osiągnąć efekt odżywienia włosów bez wydawania fortuny w salonach fryzjerskich? Czy to w ogóle jest możliwe?

 

Odpowiedź brzmi: Tak. Wszystko dzięki domowemu zabiegowi laminowania włosów.
Zanim zainteresowałam się tym zabiegiem, laminowanie kojarzyłam z zabezpieczaniem dokumentów. Wtedy nie wpadłabym na pomysł, by laminować włosy – tym bardziej zwykłą, spożywczą żelatyną. Jakiś czas temu urodowe blogerki pokazały mi jak wspaniały jest to proces.

 
Czym jest żelatyna i jak działa na nasze włosy?

 

Żelatyna jest naturalną substancją będącą mieszanką białek i peptydów. Pozyskiwana jest w drodze częściowej hydrolizy kolagenu, zawartego w skórze, włosach i paznokciach, a także w ścięgnach, chrząstkach i kościach. Kolagen stanowi prawie 1/3 wszystkich białek w organizmie człowieka. Jest to białko włókniste, wzmacnia tkankę łączną wspomagając jej elastyczność. Z wiekiem organizm zmniejsza wytwarzanie kolagenu, to dlatego na naszych twarzach pojawiają się zmarszczki, na ciele cellulit i rozstępy, a włosy stają się słabe i łatwo się łamią.

 

Na czym polega laminowanie włosów?

 

Laminowanie, to pokrywanie powierzchni specjalnym materiałem (laminatem) w celu zabezpieczenia jej przed urazami mechanicznymi i wilgocią.
Wpielęgnacji włosów zabieg ten na pokryciu włosa specjalną „osłonką”. Dzięki temu pukle stają się odporne na uszkodzenia i wilgoć, a także wyglądają na bardziej lśniące, miękkie w dotyku i sypkie, a co za tym idzie – łatwiej je czesać i ułożyć. Zabieg ten odżywia i nawilża włosy, dzięki czemu stają się zdrowsze i mocniejsze.

 
Zabieg laminowania w salonie czy domowym zaciszu?

 

Niektóre zakłady fryzjerskie oferują zabieg laminowania – inaczej nazywany zabiegami keratynowymi. Polega on na wypełnieniu ubytków w strukturze włosa. Jednak koszt takiej przyjemności jest dość wysoki – trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu nawet 450 zł.

 

Alternatywą dla drogich zabiegów wykonywanych w salonach fryzjerskich jest domowa metoda laminowania włosów za pomocą zwykłej żelatyny spożywczej. Jest tania, łatwo dostępna, prosta w wykonaniu, a równie skuteczna w walce z puszącymi się i zniszczonymi kosmykami co zabiegi wykonywane w salonach fryzjerskich.

 

Przepisów na żelatynowe maseczki jest w sieci mnóstwo. Podstawowy przepis ogranicza się do rozpuszczonej w wodzie żelatyny (1 łyżka żelatyny na 3-5 łyżek ciepłej wody) wymieszanej z ulubioną odżywką czy maską emolientową (1-2 łyżeczki). Prawda jest taka, że mieszankę stworzyć możemy z dowolnych kosmetyków. Metodą prób i poszukałam idealną dla moich włosów miksturę, której bazą jest właśnie żelatyna.

 

1 łyżkę żelatyny rozpuszczam w 1/2 szklanki ciepłej, przegotowanej wody za pomocą spieniacza do mleka. Z Żelatyny tworzy się pianka, która musi kilka razy opaść i znów zostać spieniona aby dokładnie rozpuścić żelatynę. Następnie do piany dodaję 3 kropelki gliceryny i dwie łyżki stołowe emolientowej maski do włosów. Aktualnie używam rosyjskiej maseczki za którą dałam 2,70 w outlecie drogerii BIOARP. Nie pachnie rewelacyjnie, ale skład ma całkiem niezły. Do laminowania włosów sprawdza się idealnie. Powyższą miksturę mieszam dokładnie łyżką, wychodzi piana, która przypomina ubite białko kurzego jaja. Produktu wychodzi dość sporo, więc proponuję robić go w miseczce, nie w szklance.

 

Przy nakładaniu proteinowych produktów na włosy ważna jest znajomosć swoich włosów. W innym razie łatwo o przeproteinowanie – a tego przecież nikt nie chce 😉

 

Efekty laminowania.

 

Zabieg laminowania żelatyną przyniósł klasyczne efekty – włosy były gładkie, błyszczące, sypkie. Jednak dopiero po dodaniu humektantu (gliceryny) i emolientów (maska/odżywka + olej), mieszanka zdziała cuda: były idealne dociążone, z odżywionymi końcówkami i domkniętymi łuskami, a w efekcie nie plątały się i nie puszyły.

 

Na co trzeba uważać przy laminowaniu żelatyną?

 

Po pierwsze – przeproteinowanie włosów. Sprawdzamy rodzaj maski (czy odżywki) jaki dodajemy do mikstury – kolejne proteinowe kosmetyki odpadają na starcie. Żelatyna lubi się z emolientami, dlatego oleje i maski zawierające je w składzie, są jak najbardziej pożądane.

 

Zbyt duża ilość protein może sprawić, że włosy staną się suche, matowe i sztywne, dlatego należy laminować co 2-3 tygodnie. Czas trzymania żelatyny także ma wielkie znaczenie – nie zawsze dłużej znaczy lepiej.

 

Trzeba zapamiętać, żeby żelatynową maskę trzymać pod foliowym czepkiem i ręcznikiem. Dlaczego? Żelatyna jest substancją, która bardzo szybko tężeje, przez co ciężko jest ją potem dokładnie wypłukać. Dodatkowo, ciepły kompres otwiera łuskę włosa, wspomagając dostarczanie kolagenu wgłąb – dzięki temu zyskujemy o wiele lepsze efekty.
Stosowaliście już żelatynę w pielęgnacji swoich włosów? Jeśli tak, to jakie efekty dało wam laminowanie? Czy żelatyna polubiła się z waszymi włosami? 🙂