Hej 🙂 Mam dzisiaj dla was post lisfesylowy dotyczący mojego pierwszego „spotkania blogerek”. Nie byłam do końca do tego przekonana – wydawało mi się to zawsze takie sztuczne i nikomu niepotrzebne. Nic bardziej mylnego. Tak naprawdę zawsze powinnyśmy się wspierać i zawierać nowe znajomości.  Weronika  również prowadzi bloga o podobnej tematyce, co chyba pomogło nam znaleźć wspólny język. 
Przed spotkaniem zastanawiałam się o czym miałabym z nią rozmawiać, ale ciągle schodziło to na dalszy plan, bo temat zawsze można wymyślić. Miałam na głowie wiele innych rzeczy. Trochę sie stresowałam – aż dziwne, że tylko „trochę” , bo zawsze wręcz trzęsę się ze strachu gdy mam się spotkać z kimś, kogo jeszcze nie miałam okazji poznać. Tym razem podeszłam do tego na luzie. Z natury jestem osobą, która nie skończy mówić o jednym , a zaczyna gadać o czymś innym, a mimo to przez te kilka godzin tematy się nie kończyły. Mamy za sobą bardzo wiele wspólnego. 
Korzystając z dość słonecznego, acz wietrznego dnia poszłyśmy na zamek i popstrykałyśmy kilka zdjęć. Następnym przystankiem miał być Coffeein, ale akurat teraz odbywają się tam prace remontowe. Zamiast tego poszłyśmy na pizzę. 

Najbardziej zabawny moment, który zapadnie mi w pamięci to rozmowa Weroniki z koniem 😀 Dowiedziałam się o niej wiele ciekawostek, które u każdego bardzo mnie interesują, ale zostawię to dla siebie. 
Czas zleciał mi niewiarygodnie szybko a byłam pewna, że jeden dzień nam w zupełności wystarczy. Jestem pewna, że to pierwsze z wielu naszych spotkań. 

Kurtka – Cropp
T-shirt – Cropp 
Spodnie – Komoda
Budy – Nike Air Force I
Zegarek – Chinol
Pierścionek – Prezent
Co my myślicie o takich spotkaniach? Odbywają się one co raz częściej, prawda ? Może brałyście już udział? Czekam na odpowiedzi ! 🙂